Marko Kloos - Wstrząsy wtórne

W ofercie Fabryki Słów pojawia się w ostatnim czasie sporo przyjemnego sci-fi. Możemy cieszyć się na przykład nowym wydaniem Zaginionej floty Campbella (o pierwszej części pisałam już tutaj), a w październiku premierę miały właśnie Wstrząsy wtórne, czyli pierwsza część Wojen palladowych, nowej serii autora Frontlines

Kloos zabiera nas w swojej powieści do dalekiej przyszłości, w której ludzkość opuściła Układ Słoneczny i zamieszkała w systemie Gaja, składającym się z sześciu odmiennych planet. Najbliżej Słońca znajduje się Hades - jak sama nazwa wskazuje, miejsce tak gorące, że ludzie mogą mieszkać jedynie pod ziemią. Natomiast toksyczna atmosfera Archeonu zmusza jego mieszkańców do życia w podniebnych miastach dryfujących na wysokości 50 km (taka ciekawostka - Archeon jest jak Wenus, w przypadku tej planety właśnie takie rozwiązanie kolonizacyjne jest brane pod uwagę). Oceania - pokryta niemal całkowicie wodą, z jednym tylko skrawkiem lądu, na którym powstało miasto. Rhodia, Pallas, no i Gretia, jak ziemia obiecana, jedyna planeta wręcz perfekcyjna i prawie identyczna do naszej macierzystej Ziemi.

Siedemnaście lat temu doszło do krwawej wojny, która zaczęła się od zajęcia przez Gretyjczyków Oceanii. Pozostałe planety zawarły sojusz i w końcu udało im się rozgromić siły wroga, jednak życie straciło pół miliona ludzi. Świat dalej nie podniósł się po długoletniej, wyniszczającej wojnie, ale wszystko wskazuje na to, że ktoś nie chce, by kruchy pokój trwał zbyt długo.

Aden, major owianej złą sławą Czarnej Gwardii, najbardziej krwawej gretyjskiej jednostki, po pięciu latach w rhodyjskiej arkologii penitencjarnej zostaje wypuszczony na wolność. Jego planeta przegrała wojnę, jego armia już nie istnieje, a każdy obywatel Sojuszu żywi do niego same negatywne uczucia. Były major musi ułożyć sobie życie na nowo, odnaleźć się w nieznanej sytuacji (w końcu przez prawie połowę życia był oddany przegranej wojnie). A na rodzinnej planecie nie czeka go nic dobrego.

Jednak Aden nie jest naszym jedynym bohaterem. Kloos postawił na przedstawienie konfliktu i bieżących wydarzeń z punktu widzenia różnych postaci, stojących po obydwu stronach barykady. Poznamy więc także Idinę, sierżanta sił okupacyjnych Pallas, które pilnują porządku na Gretii, kapitana statku należącego do rhodyjskiej marynarki - Dustana, i Solveig, córkę jednego z gretyjskich potentatów zbrojeniowych, na którego spadły reperkusje za wywołanie wojny. 

Zabieg ten jest zdecydowanie ciekawszy, niż gdybyśmy obserwowali świat jedynie oczami Adena (chociaż naprawdę fajny z niego facet, a jego fragmenty na pewno są interesujące) - urozmaica akcję, pozwala nam poznać dużo więcej miejsc, a także postawić się na miejscu zarówno najeźdźcy, który zapoczątkował wojnę, jak i obrońców. 

Podoba mi się fakt, że akcja powieści rozgrywa się w jednym tylko systemie, w którym planety są bardzo zróżnicowane pod względem panujących na nich warunków i muszą pozostawać ze sobą w ścisłej zależności, prowadząc rozwiniętą gospodarkę międzyplanetarną. Wydaje mi się, że jest to najbardziej prawdopodobny rozwój wypadków w przypadku naszej faktycznej ekspansji kosmicznej. No i kocham te nawiązania do greckiej mitologii!

Kloos pisze w bardzo przyjemny i nieskomplikowany sposób. Wszystkie zjawiska natury fizycznej (takie jak ruch poszczególnych planet po ich orbitach), politycznej i technologicznej wyłuszcza nam przystępnie, chociaż w niektórych przypadkach, na mój gust, trochę zbyt pobieżnie. Nie skupia się na przykład szczególnie na naukowych aspektach takich jak podróż między planetami, co dla mnie jest ogromnym minusem. Brakowało mi też historycznego zarysu tego, jak ludzkość zawędrowała do systemu Gaja. Co prawda Kloos wspomina coś o pierwotnych osadnikach i ziarnach, które przywieźli z Ziemi, ale jest tego niewiele.

Akcja powieści zawiązuje się raczej powoli, widać, że Wstrząsy są tak naprawdę dopiero wprowadzeniem do historii właściwej. Obserwujemy już jednak, jak losy pojedynczych bohaterów splatają się ze sobą i jak nieznacznie zarysowuje się główny wątek fabuły. Nie oznacza to też wcale, że książka jest nudna - ile tam się dzieje! I to zarówno w przestrzeni kosmicznej, jak i na powierzchni! 

Zakończenie na pewno zachęca do niecierpliwego oczekiwania na kolejne tomy. Sama po ostatniej stronie długo nie mogłam otrząsnąć się z potrzeby, żeby od razu sięgać po kolejną część, na którą niestety trzeba jeszcze trochę poczekać.

Przeczytaj też

0 komentarze:

Publikowanie komentarza