James Wesley Rawles - Jak przeżyć koniec świata. Plan na niepewne czasy

James Rawles to były oficer wywiadu armii Stanów Zjednoczonych, który obecnie prowadzi bloga dla preppersów - SurvivalBlog.com. Mieszka ze swoją rodziną w samowystarczalnym azylu, w pełni przygotowanym na TEOTWAWKI ("the end of the world as we know it", czyli "koniec świata jaki znamy"). Swoimi doświadczeniami i radami dla innych preppersów dzieli się także w książkach - między innymi Jak przeżyć koniec świata, który może spowodować tyle rzeczy - kryzys ekonomiczny, atak terrorystyczny, katastrofa naturalna albo... pandemia.

Sama od lat chwalę się faktem, że mam opracowany plan na wypadek apokalipsy zombie - nawet wspominałam już o tym kiedyś na blogu (o tutaj - oczywiście bez szczegółów) i mocno zastanawiam się, czy nie powinnam wpisać sobie tego również do CV. Okazuje się jednak, że plan ten zdecydowanie wymaga jeszcze dopracowania - na co otworzyła mi oczy książka Rawlesa. (Za to moja mama na pewno dostałaby pochwałę za tworzenie pokaźnych zapasów konserw i papieru toaletowego - chyba była preppersem, zanim to stało się modne. Mówię Wam - ma to we krwi.)

Po Jak przeżyć koniec świata sięgnęłam jednak raczej z czystej ciekawości niż żeby faktycznie wprowadzać w życie survivalowe zasady (no chyba, że w końcu wybuchnie ta apokalipsa zombie), dlatego nie jestem w stanie podejść do tematu całkiem na serio. Niektóre z rad czy pomysłów autora, które on sam traktuje jak najbardziej poważnie i wciela w życie, dla mnie były wręcz absurdalne. 

Zakładam natomiast, że ta pozycja będzie miała ogromną wartość dla prawdziwego (lub aspirującego) preppersa. Książka Rawlesa jest ogromnym kompendium wiedzy z zakresu survivalu, w którym znajdziemy dokładne i obszerne listy z potrzebnymi do przeżycia artykułami codziennego użytku, medykamentami, jedzeniem, maszynami do generowania prądu, transportu i utrzymania łączności. Autor podaje nam strony z zaopatrzeniem, z których sam korzysta, nazwy firm, a nawet konkretne modele sprzętu czy broni, odsyła też do wielu ciekawych lektur uzupełniających.

Dowiemy się także na jakie aspekty powinniśmy zwrócić szczególną uwagę podczas wyboru odpowiedniego miejsca na azyl oraz jego budowy i zabezpieczenia przed potencjalnym zagrożeniem wszelkiej maści. Otrzymamy informacje na temat uprawy ziemi i hodowli zwierząt, poruszania się w świecie po TEOTWAWKI, broni, łączności radiowej i wielu innych aspektów istotnych do przetrwania, ale również do w miarę normalnego funkcjonowania.

Co prawda większość przedstawionych tu informacji dotyczy stricte amerykańskich realiów, ale tłumacz i redakcja naprawdę świetnie się spisali, przenosząc je na nasze, polskie - odnosząc się do panującego u nas prawa, przytaczając nazwy polskich organizacji o zakresie działań podobnym do tych, na które powołuje się autor.

Podczas czytania cały czas miałam w głowie jedną myśl - to preppersowanie jest przeokropnie drogie! Nie wyobrażam sobie ludzi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego (czy tam dziesiątego) i mają jeszcze znaleźć środki na zakup kilku hektarów ziemi, żeby postawiać sobie zabunkrowaną chawirkę w głębi lasu. A co dopiero kupić zapas broni i noktowizorów, zaopatrzyć się w panele fotowoltaiczne, awaryjne generatory prądu, samochody i stado krów! Co prawda autor dzieli się z nami także wskazówkami dla mniej zamożnych, ale nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że taką imprezę przeżyją tylko bogaci.

Na szczęście nawet jeśli nie planujecie kupować działki, żeby zbudować na niej samowystarczalny azyl, odnajdziecie w tej książce ogromnie wiele ciekawych i pomocnych informacji, a także bardzo przydatnych umiejętności - na przykład kilka trików, których można użyć podczas targowania albo domowy sposób uzdatniania wody. O wielu z poruszanych tutaj tematów nie miałam zielonego pojęcia albo nigdy nie poświęciłam nawet minutki, żeby się nad nimi zastanowić.

A czy Wy wiecie, jakie ziarna należy wybrać, by cieszyć się plonami przez długie lata, na co zwrócić szczególną uwagę podczas zakupu zwierząt hodowlanych albo jakie jedzenie jest najbardziej pożywne i kaloryczne, oraz jak przechowywać je tak, by wytrwało lata? Może nie jest to wiedza, z której skorzystacie w najbliższym czasie (a nóż!), ale na pewno sprawia dużo satysfakcji i pozwala zabłysnąć w towarzystwie!

Mimo że raczej nie zamierzam zostać pełnoprawnym preppersem, lektura Jak przeżyć koniec świata była dla mnie nowym i fascynującym doświadczeniem. Z Wami pewnie będzie podobnie! Na pewno wyniesiecie z niej wiele ciekawych i przydatnych wiadomości. W dodatku jest to książka, do której można wracać po tysiąc razy, jeśli akurat w danym momencie życia zainteresuje Was których z poruszanych tu aspektów. Przemawia do mnie też fakt, że zasieki wokół azylu można z sukcesem zastosować również przeciwko mutantom i zombie, o których autor tu nie wspomniał, także jesteśmy w domu!

Przeczytaj też

0 komentarze:

Publikowanie komentarza