Alex North - W cieniu zła

Paul powraca do rodzinnego Gritten, gdy dowiaduje się, że jego chora matka została przeniesiona do hospicjum. Dwadzieścia pięć lat wcześniej opuścił dom po tym, jak w miasteczku doszło do makabrycznego, rytualnego morderstwa, które odcisnęło ogromne piętno na jego życiu i psychice. Teraz będzie musiał w końcu zmierzyć się z demonami przeszłości, okazuje się bowiem, że zło nie próżnowało przez wszystkie te lata.

Kiedy wszyscy zachwycali się Szeptaczem, pierwszą książką Northa, na mnie nie zrobił on ogromnego wrażenia. Dlatego też do W cieniu zła podeszłam z dużym dystansem, tym razem nie nastawiając się na nic naprawdę świetnego. I dla odmiany bardzo pozytywnie się zaskoczyłam!

Co prawda odnajdziemy w tej książce motyw wręcz żywcem wyrwany z Szeptacza - wydarzenia w teraźniejszości są powiązane ze starą, makabryczną historią sprzed lat. North postanowił też nawiązać do swojej poprzedniej powieści i tak oto rytualne morderstwo łączy Gritten (miejsce akcji w nowej książce) z Featherbank, które znamy z Szeptacza, a dochodzeniem zajmuje się Amanda, którą również już poznaliśmy.

Natomiast sam pomysł na historię we W cieniu zła podoba mi się zdecydowanie bardziej! Uwielbiam wykorzystywanie motywu snu (i świadomego snu!), a North użył go po mistrzowsku, nadając powieści bardzo tajemniczy, oniryczny klimat, który sprawił, że czytelnik nieustannie odczuwał niepokój, jakby sam właśnie znalazł się w sennym koszmarze! 

Wydarzenia w książce śledzimy z dwóch różnych perspektyw i na kilku płaszczyznach czasowych. Narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia Paula, niespełnionego pisarza, zniszczonego przez przeżycia z przeszłości, przeplata się z trzecioosobową Amandy. Dodatkowo wydarzenia w teraźniejszości mieszają się z retrospekcjami, powoli odkrywając przed nami tajemniczą, przerażającą i niemożliwą historię morderstwa, do którego dawno temu doszło w Gritten.

North umiejętnie buduje napięcie i sprawnie angażuje czytelnika. Przez większość książki towarzyszy nam oczywiście ten niepokój, o którym już wspomniałam, jednak to nie on jest dominującym odczuciem. Z każdą stroną pogłębia się także nasze zainteresowanie historią, a kolejne informacje coraz bardziej przybliżają nas do wyjaśnienia intrygującej tajemnicy i zmuszają, byśmy jeszcze bardziej zagłębili się w gęstą atmosferę, pełną domysłów, sekretów i niedopowiedzeń. A kiedy już wydaje nam się, że jesteśmy blisko rozwiązania zagadki - autor jest w stanie w ciągu sekundy strzaskać całą naszą pewność siebie jedną informacją, której nikt się nie spodziewał... 

W cieniu zła wciąga od pierwszych stron i nie uwolni Was, dopóki nie przewrócicie ostatniej - od tej książki naprawdę nie można się oderwać! To idealna historia na jesienne wieczory, a jeśli North będzie dalej równie sprawnie rozwijał swoje umiejętności i pomysły, to już nie mogę się doczekać jego kolejnej powieści!

Przeczytaj też

0 komentarze:

Publikowanie komentarza