Violetta Krasnowska - Będziesz siedzieć. O polskim systemie niesprawiedliwości

Człowiek skazany za zabójstwo na 25 lat pozbawienia wolności na podstawie tylko jednego donosu - i to jeszcze złożonego przez osobę, której nawet nie było na miejscu zdarzenia? Podczas gdy świadkowie zarzekają się w sądzie, płaczą i powtarzają, że nie widzieli oskarżonego? I gdy nie wskazują na niego żadne realne dowody? Niemożliwe, prawda? Cóż, u nas wszystko jest możliwe.

To zresztą nie jedyny przykład wyroku, który skazał niewinną osobę na wiele lat więzienia. Na odbijanie się od sądów kolejnej instancji, składanie apelacji, tysiące próśb o wykonanie badania wariografem i coraz bardziej rozpaczliwe próby zachowania resztek nadziei. W swojej książce Krasnowska przedstawia siedem takich historii. Na pewno jest ich zdecydowanie więcej.

W reportażu pojawiają się wywiady z ofiarami tych niesprawiedliwych wyroków, z ich obrońcami, a także z pracownikami Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, którzy codziennie na swoich biurkach znajdują dziesiątki listów od osób, uważających, że zostały niesłusznie skazane. Część tych historii jest najprawdopodobniej wyssana z palca, ale znajdują się też takie przypadki, kiedy wszystko wskazuje na to, że ktoś został niesłusznie oskarżony. I tym ludziom Fundacja stara się pomóc, nieraz przez całe lata. W książce pojawiają się także fragmenty zeznań, uzasadnienia wyroków sądowych i odrzuconych apelacji - niektóre są naprawdę absurdalne. Są też opisy zbrodni, nieraz bardzo dramatyczne i pełne przerażających szczegółów.

Oskarżeni mówią Krasnowskiej o swojej długoletniej walce, która dla niektórych z nich wciąż trwa. Tak, część tych ludzi dalej odsiaduje wyroki, podczas gdy prawdziwi mordercy być może dalej są na wolności. Mówią o tym, jak zostali wyrwani ze swojego życia, i to jeszcze w młodości. Nawet jeśli już wyszli z więzienia albo jeśli zostaną jeszcze uniewinnieni, straconych lat nie uda im się już nigdy odzyskać. 

Przerażające jest też to, że nikt nie odpowiedział (i najprawdopodobniej nigdy nie odpowie) za wyrządzone im krzywdy. Policjanci, który źle wykonali swoje obowiązki, w rażący sposób nie zastosowali się do procedur, prokuratura, która przeprowadziła śledztwo po łebkach, starając się wszystkie dowody przyporządkować do tego jednego oskarżonego, zamiast rzetelnie badać każdy trop. Bo tak było łatwiej? Sądy, które nawet nie zwróciły uwagi na uchybienia i nieścisłości w aktach oskarżenia. Bo po co?

Podczas czytania tej książki nie opuszczało mnie wrażenie, że wszystkie opisane tu sytuacje wydają się zwyczajnie absurdalne. Jak ktoś pozwolił na coś takiego? Jak ktoś mógł nie zauważyć, że to się wszystko w ogóle nie trzyma kupy? Natomiast druga myśl, która dalej obija mi się gdzieś z tyłu głowy, jest naprawdę przerażająca. Tak naprawdę może to spotkać każdego z nas. Człowiek może być całkowicie niewinny, ale znaleźć się w złym miejscu w złym czasie. Albo mieć kilku źle życzących mu ludzi. I nagle ląduje za kratkami. Wydaje nam się to nierealne, bo w końcu niewinna osoba na pewno nie zostałaby skazana, prawda? Przecież sprawiedliwość zwycięża! Okazuje się jednak, że nie zawsze.

Muszę niestety zwrócić uwagę na sposób, w jaki reportaż został napisany. Bardzo trudno było mi się przebić przez kilka pierwszych stron i cały czas myślałam tylko "tego się nie da czytać". Zdania miały dziwną składnię, styl był wręcz niedbały, do tego te wieczne powtórzenia (nie z rodzaju tych zamierzonych, które mają położyć na coś szczególny nacisk) i błędy typu "okazał się być sprawcą" zamiast po prostu "okazał się sprawcą". Na szczęście w miarę czytania przyzwyczaiłam się do tego stylu i zwracałam mniejszą uwagę na niedociągnięcia, a większą na samą treść, bo trzeba przyznać, że wciąga bez reszty.

Będziesz siedzieć to mocny i trudny reportaż. Obnaża mankamenty systemu karnego, lenistwo i krótkowzroczność jego pracowników, wynikające z nacisków "z góry" albo po prostu z chęci jak najszybszego zamknięcia sprawy. Opowiada smutne, bolesne historie niewinnych ludzi i opowiada je dobrze. Widać świetne przygotowanie autorki, która rzetelnie przedstawia fakty, ale nie boi się też pokazywać swojego oburzenia. Reportaż zbudza w czytelniku całą gamę emocji, od niedowierzania przez smutek po bezsilność. Tym bardziej, że dotyczy naszego własnego polskiego podwórka.

Przeczytaj też

0 komentarze:

Publikowanie komentarza