Jennifer Wright - Co nas (nie) zabije











Mogłoby się wydawać, że czytanie o największych plagach w historii ludzkości, które doprowadziły do śmierci tysięcy (jeśli nie milionów) ludzi albo upadku całych cywilizacji, nie może sprawiać przyjemności. Mogłoby się wręcz wydawać, że jeśli komukolwiek taka lektura sprawia radość, to niechybnie jest to znak, że z czytelnikiem takim coś jest bardzo nie w porządku.

Cóż, ja tam nigdy nie uważałam, że jest ze mną wszystko ok. Co akurat zupełnie nie zmienia faktu, że Co nas (nie) zabije jest po prostu przecudowną pozycją i moją nową miłością! To ten typ książki, od której nie możesz się oderwać, ale równocześnie z przerażeniem obserwujesz, jak kolejne strony przelatują Ci przez palce, bo naprawdę tak bardzo nie chcesz, żeby kiedykolwiek się skończyła!

I nie, wcale nie chodzi tutaj o przerażające opisy zadżumionych miast, w których ludzie wyrzucali swoje chore dzieci na ulicę albo przyprawiającego o dreszcze zabiegu lobotomii, tylko o sposób, w jaki wszystkie te informacje zostały przekazane. Wright pisze z taką lekkością! Jej poczucie humoru jest cudowne, żarty naprawdę dobre, wszystkie obrazki w książce mają zabawne podpisy. Jedno luźno rzucone stwierdzenie sprawia, że wybuchacie śmiechem! I nie zrozumcie mnie źle, to są żarty na poziomie. Nikt się tutaj nie śmieje z ludzkiej tragedii.

Oprócz typowo medycznego aspektu każdej zarazy, Wright poruszyła również wątek psychologiczny, to, że ludzie czasami reagują na choroby w naprawdę niespodziewany sposób. W niektórych sytuacjach szykanują i odseparowują chorych, czego można się spodziewać i jak to się stało chociażby z trądem. Ale czasem wręcz przeciwnie - gloryfikują ofiary i samą chorobę! Gruźlica była na przykład bardzo romantyczną przypadłością i ludzie wręcz marzyli, żeby umrzeć właśnie na nią (jakoś umykał im fakt, że oznaczało to plucie krwią i śmierć poprzez uduszenie).

Przy okazji obserwujemy rozwój medycyny, dzięki któremu ludzkości udawało się w końcu pokonywać straszne choroby, nękające ją przez wieki. Rozwój, który powinien nieodmiennie wzbudzać nasz zachwyt i dawać nadzieję na przyszłość. Wiecie, jak wielkim osiągnięciem było uświadomienie sobie, że może jednak fajnie byłoby się wykąpać częściej niż raz do roku i że kąpiel tak naprawdę nie zagraża zdrowiu?!

Nie można też zapomnieć o historycznej wartości tej książki i płynących z tego faktu wniosków. Autorka wielokrotnie podkreśla, jakie zachowania były dobre i pomocne w walce z epidemiami śmiertelnych chorób, a jakich powinniśmy się wystrzegać. Zwraca uwagę na fakt, że plagi nękają ludzkość od zarania dziejów, ale ludzie zdają się zapominać o tym, gdy tylko którąś z nich udaje się wyplenić. Żyjemy w przeświadczeniu, że takie rzeczy już się nie zdarzają i nas nie dotyczą, gdy tak naprawdę powinniśmy się uczyć i wyciągać wnioski z historii i przeszłości. A jest to znacznie prostsze, kiedy otrzymujemy historię w tak świeżej odsłonie, na pewno duuuużo ciekawszej niż ta, jaką prezentowano nam w szkołach!

Co nas (nie) zabije to prawdziwa perełka, którą będę wielbić i stawiać na piedestale. Kocham książki, które uczą mnie masy ciekawych rzeczy i to jeszcze w tak przystępnej formie! Zamierzam zmuszać ludzi, żeby ją przeczytali (dla własnego dobra), także wiecie - zabierzcie się za nią jak najszybciej. Na pewno nie będziecie żałować. Jennifer Wright wydaje się być super osobą. Chciałabym ją kiedyś poznać. I przeczytać więcej jej książek!

Przeczytaj też

2 komentarze:

  1. Temat książki wydaje się być bardzo na czasie (ciekawi mnie, czy to przypadek, czy wydawnictwo postanowiło umyślnie wydać tę książkę teraz, widząc, co się dzieje na świecie). W każdym razie wydaje się bardzo zachęcająca, więc chętnie po nią sięgnę :D

    www.kulturalnameduza.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, zdecydowanie temat na teraz. Epidemie występowały i będą występować, ludzie sami się do tego też przyczyniają. Ciekawa książka, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

@booksoverhoes