Philip Bunting - Jak się tu znaleźliśmy

Oto przed Wami urocza książeczka, która odpowiada na bardzo istotne pytanie, nurtujące ludzi już od zarania dziejów: jak się tu znaleźliśmy? I, wbrew pozorom, robi to naprawdę wyczerpująco. Bunting przedstawia (w skrócie, bo w skrócie, but still) historię powstania wszechświata, pierwszej komórki i człowieka rozpoczynając aż od Wielkiego wybuchu (czyli od całkiem całkiem dawna). 

Cała ta podróż przez dzieje świata i ludzkości jest zaprezentowana w przystępny sposób za pomocą śmiesznych ilustracji i prostych zdań. Bardzo sprawnie wprowadza młodych czytelników w niesamowity świat nauki, pokazując im prawdy i fakty, które będą w stanie zrozumieć. Ale uwaga, uwaga, książka ta najpewniej rozbudzi w nich też ciekawość i skłoni do wieeeelu pytań!

Jest napisana przyjemnie i ciepło, lekkim, zabawnym tonem. Autor przemyca w niej kilka żartów, których może nie wyłapać najmłodszy czytelnik, ale starszy na pewno. Mówię Wam, co drugą stronę parskałam śmiechem pod nosem. Kocham połączenia, które sprawiają radość i dzieciom, i ich opiekunom. Bardzo ładne, proste, ale barwne ilustracje są miłe dla oka, przykuwają uwagę i skutecznie obrazują informacje, które autor chce przekazać, tak, by były łatwiej przyswajalne dla maluchów. 

Mam tylko jedno pytanie: czemu to jest takie krótkie?! Ta książeczka ma tylko trzydzieści stron, a zdecydowanie mogłaby ich mieć z dziesięć razy więcej! Tak naprawdę rozumiem, że to pozycja dla dzieciaczków, a nie praca naukowa, ale jest tak przyjemna, że chętnie poczytałabym sobie wersję rozszerzoną dla starszych (byle dalej była z tymi obrazkami i poczuciem humoru!). 

Przeczytaj też

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

@booksoverhoes