Neil deGrasse Tyson - Kosmiczne rozterki

Nie wiem, jak inaczej zacząć tę recenzję, więc napiszę prosto: w tej książce jest wszystko. Od powstania pierwszego pierwiastka, po planety, księżyce i gwiazdy, wyłaniające się ogromnych gazowych chmur. Historia wszechświata od pierwszej 10^(-43) sekundy (to mniej niż jedna septylionowa sekundy) jego istnienia. Opis rozwoju nauki i astronomii od starożytnego modelu geocentrycznego, aż po dzisiejsze super teleskopy. A także przegląd kinematografii sci-fi pod względem grzechów popełnianych przeciwko prawom fizyki. 

Fani teorii o kosmitach i obcych cywilizacjach na pewno zainteresują się dywagacjami autora na temat tego, jak może wyglądać życie pozaziemskie (na poziomie atomowym, cząsteczkowym i wizualnym). Tyson powołuje się także na równanie Drake'a, za pomocą którego można określić, ile rozwiniętych technologicznie cywilizacji istnieje we wszechświecie (o tym już akurat kiedyś słyszałam, ale no niech ktoś mi powie, że to nie jest super sprawa!). 

Z drugiej strony, zdecydowanie nie polecam tej książki ludziom, w których kosmos wywołuje uczucia zlokalizowane gdzieś pomiędzy strachem a skrajnym przerażeniem (nie wnikam, czy to ze względu na potencjalne wrogo nastawione obce cywilizacje, kosmiczne wirusy, czy ogromne asteroidy, które mogą zmieść nas z powierzchni Ziemi tak jak dinozaury - a co do śmierci dinozaurów, to spekulacje na jej temat też są tutaj opisane). W repertuarze znajduje się cały jeden rozdział zatytułowany "Gdy wszechświat staje się zły", zawierający same przyjemnie brzmiące podrozdziały, między innymi "Końce świata" i "Śmierć w czarnej dziurze". A sama książka w oryginale nosi tytuł "Death by Black Hole and Other Cosmic Quandaries" (Śmierć w czarnej dziurze i inne kosmiczne rozterki/kłopoty - przekład mój, który przytaczam, żebyście mieli ogląd sytuacji. 

Pomimo tego nieco pesymistycznego wydźwięku (dla kogo, jak dla kogo, bo ja tam kocham czytać wszystko, co fatalistyczne i końco-światowe!), ta książeczka to w gruncie rzeczy istne kompendium wiedzy wszelkiej maści, uzupełnione zabawnymi dygresjami i anegdotami. Styl pisania Tysona jest przyjemny, przystępny, jego pióro lekkie, a uwagi zabawne i błyskotliwe. Oprócz ogromnej dawki informacji, wiedzy i ciekawostek, którymi będziecie mogli zabłysnąć w towarzystwie, jest też źródłem rozrywki na wysokim poziomie. Innymi słowy, podczas czytania będziecie się świetnie bawić!

To oczywiście obowiązkowa pozycja dla miłośników kosmosu, ale mam nadzieję, że oni już zdają sobie z tego sprawę. Natomiast jeśli Wasza kosmiczna przygoda dopiero się rozpoczyna, zdecydowanie poznajcie się bliżej z panem Tysonem i jego twórczością (oprócz Kosmicznych rozterek oferuje również inne pozycje, na przykład głośną Astrofizykę dla zabieganych). 

Przeczytaj też

0 komentarze:

Prześlij komentarz

@booksoverhoes