Melissa Albert - Hazel Wood

Hazel Wood to zdecydowanie jedna z najpiękniej wyglądających i najbardziej rozpoznawanych książek w ostatnim czasie. Ja także dałam się skusić tej cudownej okładce i tajemniczemu, mrocznemu klimatowi powieści (no bo niby jak mogłabym się oprzeć jakiejkolwiek książce, która wygląda tak ładnie?).

Alice odkąd pamięta całe życie spędziła w drodze. Razem ze swoją matką co chwila podróżowały z jednego miasta do drugiego, przecinały Stany wzdłuż i wszerz, nigdzie nie zagrzewając miejsca na długo. Jednak niezależnie od tego, gdzie się udały, wszędzie prześladował je pech. Odnajdywał w hotelowych pokojach, na tyłach samochodu, w mieszkaniach znajomych i zmuszał do ponownej przeprowadzki.

Wszystko kończy się jednak w momencie, gdy umiera babcia Alice, znana pisarka, Althea Proserpine. Althea zyskała ogromną sławę i tysiące fanów za sprawą zaledwie jednego zbioru mrocznych i mrożących krew w żyłach opowiadań, rozgrywających się w magicznym Uroczysku. Od lat mieszkała samotnie w wielkiej, owianej tajemnicą posiadłości zwanej Hazel Wood, której nikt nigdy nie potrafił znaleźć. Po jej śmierci mama Alice postanawia w końcu przestać uciekać i dziewczyny zaczynają układać sobie życie na Brooklynie, myśląc, że pech na dobre je opuścił. Ale czy na pewno? 

Wszystko wywraca się o sto osiemdziesiąt stopni, kiedy matka Alice zostaje porwana i zostawia jej tylko jedną przestrogę: "Trzymaj się z daleka od Hazel Wood". Zgadnijcie, co zrobi Alice. 

Kocham baśnie, kocham mroczny klimacik i kocham, kiedy fikcja miesza się z realnym światem do tego stopnia, że nie jesteś już w stanie ich rozdzielić. Dlatego połączenie tego wszystkiego w jednej książce powinno być strzałem w dziesiątkę. Dodatkowo, bardzo urzekł mnie styl, którym powieść została napisana, gdzie dzieje się mnóstwo dziwnych rzeczy albo ludzie mówią dziwne rzeczy, a ty po prostu przechodzisz nad tym do porządku dziennego i lecisz dalej, do kolejnych, jeszcze dziwniejszych(!), rzeczy. Trochę mi to zalatuje Gaimanem, a ja kocham Gaimana.

Podoba mi się fakt, że książka Althei, Opowieści z Uroczyska, i jej dom, Hazel Wood, są owiane tajemnicą, która kusi i nadaje ten mroczny klimacik, w którym mogą skrywać się najstraszniejsze i najbardziej nieprawdopodobne sekrety. Same tytuły Opowieści brzmią posępnie i groźnie, a ich treść sprawia, że po plecach przechodzą ciareczki. A groteskowe, czasami nawet przerażające postaci z Uroczyska są wisienką na torcie.

Niestety, gdy akcja doszła do punktu kulminacyjnego, wszystko stało się nagle potwornie chaotyczne (i to nie w dobrym znaczeniu) i jakoś tak... się zepsuło.

Koniec książki mnie zawiódł. Koniec, kropka. Dlaczego? Bo pragnęłam od Hazel Wood tak dużo więcej. Pomysł i baśniowy klimat z tą nutką (dość sporą!) mroku i brutalności jest naprawdę super! Serio. Historia Althei (która w sumie podobała mi się bardziej od historii Alice) też dawała ogromny potencjał, który niestety nie został wykorzystany. 

Plot twisty były dobre, zaskakujące, do pewnego momentu nie spodziewałam się zupełnie, w jakim kierunku potoczy się ta historia i jakie tajemnice wyjdą na światło dzienne. Ale, tak jak mówiłam, ten chaotyczny sposób pisania nie pomagał. Pewnie w jakimś stopniu był zamierzony, żeby kontynuować w tym dziwnym, tajemniczym stylu, jednak się nie sprawdził i trudno było nadążać za tym, co się dzieje.

A do tego, tak naprawdę, to ja nawet nie lubię Alice. Alice była nijaka, bez charakteru. Nie zaprzyjaźniłam się z nią ani odrobinę. W sumie, to nie polubiłam się za bardzo z żadnym z bohaterów książki (no dobra, może mama Alice była całkiem spoko). Dużo ciekawsze były na pewno postaci z Uroczyska, ale je autorka potraktowała po macoszemu i ledwo o nich wspomniała. A szkoda! Bo na pewno przyniosłyby książce dużo dobrego!

No więc, jak to wygląda ostatecznie? 

To nie jest zła książka. Serio. Ale boli mnie cały ten niewykorzystany potencjał. Jeśli kiedyś pojawi się druga część, to na pewno będę chciała ją przeczytać, bo wiecie, ten klimacik, te ciareczki, ta magia. Ale będę też od niej wymagać duuuuużo więcej.

Przeczytaj też

0 komentarze:

Prześlij komentarz

@booksoverhoes