Taran Matharu - Wybrany

Na wstępie zaznaczę tylko, że nigdy nie czytałam Summonera, nie mam żadnego sentymentu do pana Matharu i zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po tej książce. Oprócz tego, że okładka jest super. Proszę nie oceniać. 

Cade trafia do poprawczaka za kradzież laptopów, w którą wrobił go kolega z pokoju w super dobrej, prywatnej szkole. Nie zyskuje tam zbyt wielu przyjaciół, bo jest takim drobnym chucherkiem, inteligentnym chłopaczkiem z hinduskimi korzeniami, więc stara się po prostu w spokoju odsiedzieć swój "wyrok" i nikomu nie wchodzić w drogę. 

Ale ta część jest tak naprawdę mało istotna, bo prawdziwa akcja zaczyna się w momencie, kiedy Cade w jednej sekundzie leży sobie w łóżku w tym poprawczaku, a w następnej zostaje w magiczny sposób przeniesiony na skałę pośrodku pustyni, pod którą czai się na niego wielki, straszny potwór. 

Okazuje się, że do tego dziwnego świata (piekła? innej planety? obcego wymiaru?) ktoś przeniósł też paru innych chłopaków z poprawczaka (w tym, oczywiście, łobuza sadystę, któremu sprawia przyjemność gnębienie innych i którego Cade strasznie się boi). Chłopcy muszą spróbować przeżyć w nieprzyjaznym świecie i ogarnąć, jak wrócić do domu i co się w ogóle dzieje. A dzieje się całkiem sporo dziwnych rzeczy. Na swojej drodze trafią na martwe ciała rzymskich legionistów z II wieku, dwudziestowieczny jacht, ziggurat i wiele innych ziemskich artefaktów. 

Przy okazji nad ich głowami cały czas unosi się Kodeks, dziwne urządzenie, które wygląda jak z przyszłości, mówi i odlicza im czas do tajemniczej rundy kwalifikacyjnej. Tam tam taaaam...

Mam problem z przypisaniem tej książki do odpowiedniej grupy wiekowej. Bardzo prosty język i niewymagający styl skłania mnie raczej w stronę młodego odbiorcy, ale ilość martwych ciał zdecydowanie mówi coś innego. Z drugiej strony, momentami czułam się ewidentnie za stara na tę książkę - jest napisana tak lekko i... pozytywne, że nawet jeśli dzieją się złe rzeczy, to i tak wiemy, że pewnie wszystko będzie dobrze i miło, i fajnie.

Co nie zmienia faktu, że dobrze się bawiłam! Zawodnika czyta się szybko i przyjemnie, od razu zapada się w ten dziwny świat i spowijające go tajemnice. Zagadka wabi i domaga się rozwiązania. Co chwila pojawiają się też nowe miejsca, stworzenia i osoby, które wprowadzają czytelnika w jeszcze większe zdziwienie. 

Zdecydowanie brakowało mi większej uwagi poświęconej zbudowaniu świata. Albo raczej opisaniu go w bardziej wyczerpujący sposób, bo świat wydaje się super, ale jest go za mało. Z drugiej strony, bohaterowie są charakterystyczni. Może nie wykreowani tak perfekcyjnie, że nie da ich odróżnić od żywych ludzi, ale wystarczająco, żeby zapadali w pamięć. 

Będę się trzymać jednak tego, że to lekka młodzieżówka, na pewno nie dla każdego fana fantastyki. Jeśli szukacie high epic fantasy, to przejedziecie się na całej linii, ale jeśli chcecie po prostu miło spędzić parę godzin nad niewymagającą, przyjemną lekturą, to ta przypadnie Wam do gustu! 

***
Recenzja
Wybrany
Taran Matharu

@booksoverhoes