Sarah J. Maas - Królestwo popiołów


Długo męczyłam się z przemyśleniami na temat tej książki i ostatecznie dochodzę do wniosku, że twórczość pani Maas to takie moje guilty pleasure. Wciąga od pierwszej strony, bawi, wzrusza, pozwala Ci podkochiwać się potajemnie (tzn. w tajemnicy przed Twoim chłopcem) w całej drużynie Rowana, ale nie wymaga od Ciebie wiele i Ty też nie powinieneś zbyt wiele wymagać. 

Dlatego, jeśli czekaliście z zapartym tchem na wielkie finałowe bitwy, opisy batalistyczne, zapierające dech w piersiach walki, to... tego nie uświadczycie. Zakończenie było w ogóle mocno przewidywalne i nie wgniotło mnie w fotel. Moje serduszko nie zabiło szybciej w żadnym z tych niby pełnych napięcia, kluczowych momentów. Maas niestety postawiła jedynie na kilka mocno dramatycznych i teatralnych scen. A pomiędzy nimi?

Większość tej ponad tysiąc-stronicowej finalnej części skupia się na ogarnięciu, kto już z kim spał, a kto z kim jeszcze nie i dlaczego. A do ogarnięcia jest naprawdę całkiem pokaźna kolekcja par. Kiedy to się tak namnożyło, to ja nie wiem, ale nagle okazało się, że mamy nie tylko Rowaelin, ale też Manorian, Elorcan, Lysaedion, Chaorene i te inne, których nawet nie jestem w stanie nazwać... Oczywiście to, że wszyscy łączą się w pary, jest trochę naiwne i przesłodzone, ale ostatecznie za to najbardziej kochamy Maas, prawda? Na pewno macie jakąś swoją ulubioną. Ja mam! :D

Nie wiem, dlaczego przez moment spodziewałam się czegoś więcej. Przecież to właśnie ten typ książki, w którym zgraja zakochanych w sobie dwudziestoparolatków ma wziąć na barki losy świata w wojnie ze złem i mrokiem. I nikt nie widzi nic dziwnego w tym, że wszystkim dowodzą dzieciaki. Nie wspominając już o tym, że wszystko to dzieje się w jakieś półtora roku, a Aelin zmienia w tym czasie miłość swojego życia trzy razy.

Tak naprawdę nic nie mogę zarzucić Maas, jej styl pisania jest, jak zawsze, na wysokim poziomie, wszystko ma ręce i nogi i łączy się w spójną całość. Maas ma przy tym niesamowity wręcz dar wyciskania z czytelników łez, więc nim się spostrzegłam, leciały mi po policzkach całymi potokami. I to nawet nie podczas faktycznie smutnych fragmentów, tylko w tych przepięknych, wzruszających i chwytających za serduszko. A jeśli akurat nie płakałam, to małe ciareczki zachwytu i wzruszonka przechodziły mnie po pleckach jakieś tysiąc razy. A ten króciutki fragment o mężczyźnie i kobiecie, wpatrującym się w gwiazdy - przeurocze! 

Jakoś tak ciężko mi na serduszku z myślą, że to już koniec. Czytając Szklany tron lata temu, nie pomyślałabym, że ta historia się tak rozwinie! Zaraz po przeczytaniu Królestwa popiołów weszłam w fan-arty i fan-fici i od razu poczułam, że już tęsknię za wszystkimi bohaterami Szklanego tronu. Wbrew pozorom, zajmowali część mojego serduszka przez parę ostatnich lat i trudno się tak po protu z nimi pożegnać. To kolejny niekwestionowany atut Maas - tworzy bohaterów, których jesteśmy w stanie pokochać z całego serca. Oczywiście nie wszystkich, niektórzy strasznie mnie zawiedli.

Zawiodło mnie też parę rozwiązań, do których posunęła się Maas w tej stricte fabularnej części, niezwiązanej z historiami miłosnymi. Miałam nadzieję na inny rozwój wydarzeń i tak oto zakończenie sagi pozostawiło mnie z lekkim niedosytem. Nie przeszkadzało mi to jednak w czytaniu i pochłonęłam książkę w zastraszającym tempie.

Jeśli zastanawiacie się, czy na pewno chcecie przeczytać Królestwo popiołów, to mówię Wam, że chcecie. A przynajmniej powinniście chcieć. Książka może i przeraża trochę swoją objętością, ale przypominam, że jest to ponad tysiąc stron wypełnionych naszymi ulubionymi bohaterami. A jeśli jakiś fragment będzie przedstawiał historię postaci, której losy nieszczególnie Was interesują, to na szczęście szybko się skończy i przeniesie w inne miejsce, także nie jest najgorzej!

Natomiast jeżeli zastanawiacie się, czy w ogóle zaczynać swoją przygodę ze Szklanym tronem, to powinniście przestać się zastanawiać i biec do księgarni. Albo biblioteki. Obiecuję, że nie zmarnujecie czasu. Aż Wam zazdroszczę, że cała historia jest jeszcze przed Wami! 

Przy okazji mam cały folder z fan-ficowymi dialogami, przy których śmiałam się do łez, ale nie mogę ich Wam jeszcze pokazać, bo spojlery... Także czytajcie szybciutko! Premiera drugiej części Królestwa już 15 maja! <3

***
Recenzja
Królestwo popiołów
Część I & II
Sarah J. Maas

Przeczytaj też

1 komentarze:

  1. Kwestia czasu też mnie mega zaskoczyła! Dopiero ten tom mi uświadomił, jak niewiele czasu upłynęło w tych książkach. Byłam szczerze przekonana, że to trwało o wiele dłużej, co najmniej kilka lat, a tu jednak nie. Książka nie jest wolna od potknięć, zresztą: jak cała ta seria. Ale i tak zajmuje miejsce w moim serduszku.

    OdpowiedzUsuń

@booksoverhoes